Prywatne lekcje języka chińskiego
Język chiński staje się coraz popularniejszym i modniejszym językiem nie tylko w Polsce. W Hiszpanii tego języka uczy się już 5 tysięcy osób. Mimo że język zdecydowanie należy do najtrudniejszych języków świata, to nie jest opanowanie go nie jest trudniejsze niż opanowanie języka polskiego.
Niektórzy nawet twierdzą, że nasz język jest trudniejszy do nauczenia. Bez wątpienia jest chyba najbardziej złożonym gramatycznie językiem. W chińskim z kolei gramatyka jest najłatwiejszym aspektem języka – nie ma czasów, deklinacji, koniugacji, nie ma nawet pojęcia liczby mnogiej.
Kłopoty może sprawiać wymowa, gdyż język chiński, jak żaden język europejski, jest językiem tonalnym. Znaczy to, że w zależności od tego w którym tonie wypowiemy tę samą sylabę, znaczy ona zupełnie coś innego. Same dźwięki języka są dla Polaków przynajmniej bardzo łatwe do wymówienia.

Chińskie lalki
Trudne, ale logiczne jest też pismo. Język chiński stosuje do zapisu znaki, których do czytania gazety trzeba opanować ok. 3 tysięcy, a do biegłego porozumiewania się jakieś 5-6 tysięcy. Każdy znak jest inny, ale wszystkie one składają się z skończonej liczby mniejszych elementów (ok. 190). Im więcej znaków się zna, tym łatwiej i szybciej przyswaja się następne.
Nauka chińskiego trwa dłużej niż nauka języków europejskich, ale satysfakcja też jest znacznie większa. Zainteresowani nauką w każdym większym mieście znajdą odpowiednią dla siebie formę nauki. Prywatne lekcje chińskiego oferuje wielu studentów sinologii a kursy grupowe organizuje coraz więcej szkół językowych.
To prawda, za zachętę do nauki chińskiego posłużyć na fakt, że rzeczywiście znacznie łatwiej nam się go uczyć, niż np. osobom angielojęzycznym.
No właśnie – akcent Amerykanów i Anglików jest dość nieznośny. Jako Polacy pewnie też mówimy ze swoim akcentem, ale jesteśmy znacznie bardziej komunikatywni.
Wszystko fajnie ale po co Chiński szaremu kowalskiemu … to raczej język dla ludzi którzy będą nim zarabiać na życie albo dla tych którzy mają masę wolnego czasu
Oj, obawiam się, że nie potrafimy patrzeć dostatecznie daleko w przyszłość…